Tatry Wysokie · Dolina
Najsłynniejsze tatrzańskie jezioro, łatwa droga asfaltem dostępna dla każdego.
O szlaku
Co roku o Morskim Oku mówi się głównie w kontekście tłumów turystów. Trudno uwierzyć, że niegdyś miejsce to było znane niemal wyłącznie pasterzom i myśliwym, prowadziła tam jedynie wąska, wydeptana ścieżka. Pierwsze większe zmiany nastąpiły dopiero na początku XIX wieku. W 1806 roku Morskie Oko odwiedził arcyksiążę Józef, pełniący funkcję palatyna Węgier. Wizyta tak ważnej osoby pokazała jednak, jak trudne było dotarcie nad jezioro. Kilka lat później, w 1811 roku, podczas wizyty gubernatora Galicji Piotra von Goesa podjęto decyzję o przebudowie drogi, w taki sposób, aby mogły poruszać się po niej wozy. W kolejnych latach właściciel tych terenów, Emanuel Homolatsch, zadbał o jej dalsze poszerzenie i poprawę stanu technicznego. Dzięki temu trasa uchodziła za jedną z najlepiej przygotowanych górskich dróg w okolicy. Było to ważne w kontekście rosnącej popularności turystyki w Tatrach.
Droga wiodąca nad Morskie Oko przebiega obok Wodogrzmotów Mickiewicza - zespołu wodospadów na potoku Roztoka. Ich nazwa nawiązuje do charakterystycznego huku spadającej wody, który szczególnie dobrze słychać po intensywnych opadach. Dawniej wodospady nazywano po prostu Grzmotami. Obecną nazwę otrzymały w 1891 roku z inicjatywy Towarzystwa Tatrzańskiego dla uczczenia sprowadzenia prochów Adama Mickiewicza na Wawel. Co ciekawe, sam poeta nigdy nie odwiedził ani Tatr, ani Podhala.
Szlak prowadzi do Morskiego Oka i położonego nad jego brzegiem schroniska. Pierwszy drewniany budynek w tym miejscu powstał w 1827 roku z inicjatywy Emanuela Homolatscha. Stworzenie schroniska z prawdziwego zdarzenia stało się nastepnie jednym z głównych postulatów nowo powstałego Towarzystwa Tatrzańskiego, które zwracało uwagę na brak odpowiedniej infrastruktury przy rosnącej liczbie turystów. W 1874 roku nad jeziorem stanął nowy, większy obiekt z werandą, a kilkanaście lat później, w latach 1890–1891, dobudowano kolejne schronisko. Oba budynki połączono wspólną werandą i dachem, tworząc kompleks mogący przyjąć około 80 turystów. Niestety, w październiku 1898 roku schronisko doszczętnie spłonęło. Po pożarze nie zrezygnowano z przyjmowania turystów. Tymczasowym schronieniem stała się stojąca nieopodal wozownia, która została przystosowana do noclegów. Budynek ten zachował się do dziś jako tzw. „Stare Schronisko” i jest uznawany za najstarsze nieprzerwanie działające schronisko turystyczne w polskich Tatrach. Towarzystwo Tatrzańskie niemal od razu po pożarze rozpoczęło przygotowania do budowy nowego budynku. Początkowo planowano okazały, murowany obiekt, jednak ze względu na brak funduszy projekt nie został zrealizowany. Ostatecznie zdecydowano się na skromniejsze drewniane schronisko. Już latem 1908 roku było gotowe do przyjmowania gości. Choć zakładano, że z czasem zostanie zastąpione większym, murowanym budynkiem, nigdy do tego nie doszło. Przez lata schronisko gościło wiele znanych postaci. Odwiedzali je między innymi Józef Piłsudski, prezydent Ignacy Mościcki, zdobywca Mount Everestu Edmund Hillary, książę Karol oraz papież Jan Paweł II, którego wizyta w 1997 roku przeszła do historii jako jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach tego miejsca.
Ważnym rozdziałem w historii terenów otaczających Morskie Oko jest spór o jego przynależność. Pod koniec XIX wieku prawa do okolic jeziora zgłaszały Galicja i Węgry, a konflikt trafił przed międzynarodowy trybunał. Rozprawy odbywały się w austriackim Grazu, a przewodniczącym składu sędziowskiego został szwajcarski prawnik Johann Winkler. Aby dokładnie ocenić argumenty obu stron, sędziowie postanowili osobiście obejrzeć sporny teren. W pierwszych dniach września 1902 roku przybyli nad Morskie Oko wraz z ekspertami i przedstawicielami obu stron. Ich wizyta przerodziła się w wielką patriotyczną manifestację. Nad jezioro przybyło około pięciuset Polaków. Na schronisku zawisła biało-czerwona flaga, a zgromadzeni śpiewali „Mazurka Dąbrowskiego”. W czasach zaborów nie był to zwykły spór o przebieg granicy. Dla Polaków Morskie Oko było symbolem ojczyzny, dlatego sprawę traktowano jako walkę o narodową godność. Dodatkowych emocji dodawał fakt, że właścicielem terenów roszczących sobie prawa do jeziora był książę Christian Hohenlohe, pochodzący z Prus. W oczach wielu Polaków konflikt nabierał więc wymiaru nie tylko polsko-węgierskiego, ale także polsko-niemieckiego. Ostatecznie 13 września trybunał ogłosił wyrok, przyznając niemal cały sporny teren w Dolinie Rybiego Potoku Galicji. Jedynie niewielki fragment lasu pozostał po stronie węgierskiej. Decyzja została przyjęta przez Polaków z ogromnym entuzjazmem i uznana za ważne zwycięstwo w okresie, gdy Polska nadal znajdowała się pod zaborami.

