
Przewodnicy Tatr — ludzie, którzy wyznaczali drogę
Ale od czegóż tatrzańscy przewodnicy! Nigdzie takich nie było na świecie jak ci starzy myśliwi na kozice. Widząc moje wyczerpanie, zrobili mi drabinę, wsuwając coraz wyżej rękojeści ciupag w piargi — i tak bez dalszego utrudzenia znalazłem się u celu.
Choć dziś słowa te mogą brzmieć jak barwna anegdota z dawnych czasów, dobrze oddają rolę, jaką tatrzańscy przewodnicy odgrywali przez dziesięciolecia. W czasach, gdy góry pozostawały słabo poznane, a oznakowane szlaki praktycznie nie istniały, to oni byli ekspertami, opiekunami, tragarzami i często jedyną gwarancją bezpiecznego powrotu z wyprawy. Historia tatrzańskich przewodników to jednocześnie historia zmieniającego się stosunku człowieka do gór — od miejsca zdobywania pożywienia i surowców po przestrzeń odkrywaną przez uczonych i turystów.
Myśliwi, znawcy gór
Zanim przewodnictwo tatrzańskie stało się zorganizowanym zawodem, przez stulecia rolę przewodników pełnili przede wszystkim ludzie, którzy znali góry z codziennej pracy. Obecność człowieka w Tatrach była podyktowana głównie względami gospodarczymi: na halach wypasano owce, w lasach pozyskiwano drewno, a także polowano. Najlepiej w górskim terenie orientowali się myśliwi i kłusownicy, nazywani polowaczami. To oni znali niedostępne przełęcze i ścieżki, po których nie potrafili poruszać się przyjezdni.
Nic więc dziwnego, że gdy pod koniec XVIII wieku w Tatry zaczęli przybywać pierwsi podróżnicy i badacze, to właśnie myśliwi zostali ich przewodnikami. Jedną z pierwszych dobrze udokumentowanych wypraw odbył w 1793 roku szkocki uczony Robert Townson — podczas wejścia na Łomnicę towarzyszyło mu dwóch miejscowych myśliwych ze Starej Leśnej. Do legendy przeszli Jan Budz z Jurgowa, Józef Bigos i Jędrzej Para z Bukowiny oraz Jędrzej Wala starszy i Maciej Gąsienica-Sieczka z Zakopanego.

Pierwsi turyści w Tatrach
Na początku XIX wieku wyprawy górskie wciąż należały do rzadkości. Celem tych nielicznych wycieczek były przede wszystkim Morskie Oko oraz Łomnica, uważana wówczas za najwyższy szczyt Tatr. Większość podróżnych docierała możliwie jak najbliżej celu powozami, a następnie przesiadała się do góralskich wózków. Piesze wędrówki ograniczały się głównie do szerokich dróg prowadzących dolinami.
Mimo że wyprawy nie przypominały tych współczesnych, już wtedy trudno było wyobrazić sobie wejście w wyższe partie Tatr bez pomocy miejscowych. Dobitnie pokazuje to historia księdza Józefa Stolarczyka, który — mimo doświadczenia zdobytego podczas licznych pobytów w Tatrach — próbując samodzielnie zdobyć Giewont, utknął w jednej ze szczelin. Z opresji wybawili go dopiero juhasi, którzy usłyszeli jego wołanie o pomoc. Rosnąca liczba turystów sprawiła, że zapotrzebowanie na umiejętności przewodników zaczęło szybko wzrastać.
Narodziny zawodu przewodnika
Druga połowa XIX wieku przyniosła przełom w podejściu do gór. Rozwój kolei zwiększył możliwości podróżowania, a moda na krajoznawstwo, sport i aktywny wypoczynek zachęcała do odwiedzania górskich terenów. Wzrost ruchu turystycznego sprawił, że prowadzeniem wycieczek zaczęli zajmować się również górale bez odpowiedniej znajomości terenu. Dla bezpieczeństwa turystów konieczne stało się uporządkowanie zasad wykonywania tego zajęcia. W 1873 roku powstało Towarzystwo Tatrzańskie, a o uzgodnienie kwalifikacji przewodników apelował znany w Zakopanem doktor Tytus Chałubiński. Jeszcze zanim Towarzystwo wprowadziło oficjalny system, Chałubiński własnym staraniem zamówił w Warszawie pierwsze metalowe odznaki, które wręczał najbardziej zaufanym przewodnikom.
Kolejnym krokiem była inicjatywa sekretarza Towarzystwa, Leopolda Świerza. W 1875 roku wydał on pierwszym przewodnikom specjalne książeczki z wykazem tras, do których byli uprawnieni, obowiązującym cennikiem oraz miejscem na opinie klientów. Dwa lata później opublikowano pierwszą oficjalną listę osiemnastu przewodników, podzielonych na trzy klasy różniące się zakresem uprawnień.
Przewodnicy klasy III umieją wodzić po wszystkich dolinach i na łatwiejsze z głównych szczytów Tatr Polskich. Przewodnicy klasy II ponadto umieją wodzić na najwyższe szczyty Tatr. Przewodnicy klasy I umieją wodzić po całych Tatrach i zdolni są nawet w okolicy im nieznanej zorientować się i wyprowadzić turystę na szczyt lub przełęcz.
Na pierwszej liście przewodników klasy pierwszej znaleźli się sami zakopiańczycy: Jędrzej Wala starszy, Maciej Sieczka, Szymon Tatar, Wojciech Roj oraz Jędrzej Wala młodszy. Wynajęcie przewodnika na najwyższe szczyty kosztowało 2 złote reńskie dziennie, a na łatwe wycieczki 1 złoty (dla porównania: dniówka robotnika wynosiła 60 centów). W 1887 roku Towarzystwo Tatrzańskie wprowadziło oficjalną odznakę przewodnicką, popularnie nazywaną „blachą”, która stała się najbardziej rozpoznawalnym symbolem przewodnika.

Strażnicy tatrzańskiej przyrody
Rozwój przewodnictwa zbiegł się z narodzinami idei ochrony tatrzańskiej przyrody. W drugiej połowie XIX wieku coraz wyraźniej dostrzegano, że niekontrolowane polowania doprowadziły do gwałtownego spadku liczebności kozic i świstaków. O potrzebie ich ochrony głośno mówili przyrodnicy Maksymilian Nowicki i Eugeniusz Janota. To dzięki ich staraniom w 1866 roku, za zgodą właścicieli dóbr zakopiańskich, zaprzysiężono dwóch pierwszych strażników kozic i świstaków w Tatrach. Funkcję tę powierzono byłym myśliwym, a zarazem znanym przewodnikom pierwszej klasy — Jędrzejowi Wali i Maciejowi Sieczce. Już od początków rola przewodnika wiązała się więc z odpowiedzialnością wykraczającą poza samo prowadzenie turystów.
Legenda Klimka Bachledy
Jeśli jeden człowiek miałby stać się symbolem tatrzańskiego przewodnictwa przełomu XIX i XX wieku, bez wątpienia byłby nim Klemens „Klimek” Bachleda. Już za życia cieszył się opinią jednego z najwybitniejszych znawców Tatr. Urodził się 13 listopada 1851 roku w Zakopanem. Zanim został przewodnikiem, zdobywał doświadczenie jako tragarz, towarzysząc podczas wypraw uznanym przewodnikom, między innymi Maciejowi Sieczce i Jędrzejowi Wali starszemu. W 1886 roku uzyskał uprawnienia przewodnika I klasy. Z jego usług korzystali najwybitniejsi przedstawiciele świata nauki i kultury, między innymi Henryk Sienkiewicz, Mieczysław Karłowicz i Kazimierz Przerwa-Tetmajer.
O niezwykłej odwadze Bachledy świadczy przede wszystkim jego bohaterska śmierć. 6 sierpnia 1910 roku podczas akcji ratunkowej na Małym Jaworowym Szczycie, prowadzonej przez naczelnika TOPR Mariusza Zaruskiego, pogoda gwałtownie się pogarszała. Gdy Zaruski podjął decyzję o odwrocie, Bachleda postanowił samotnie spróbować dotrzeć do rannych i mimo dwukrotnego wezwania nie zawrócił. Kilka chwil później zginął, porwany przez spadające kamienie w żlebie poniżej przełęczy, która dziś nosi nazwę Klimkowej Ławki. Do dziś jest uznawany za jednego z patronów polskiego ratownictwa górskiego, a jego historia przypomina, że etos tatrzańskiego przewodnika opiera się na gotowości do niesienia pomocy nawet za cenę własnego życia.
Przewodnicy w XX wieku
W XX wieku pozycja tatrzańskich przewodników stopniowo się zmieniała. Coraz lepsze mapy, wytyczane szlaki i rosnące doświadczenie turystów sprawiały, że wielu z nich decydowało się na samodzielne wędrówki. Tradycyjne przewodnictwo nie zanikło, ale przestało być koniecznym elementem każdej wyprawy. Zawód otwierał się też na nowości — w 1937 roku Stanisław Motyka został pierwszym przewodnikiem tatrzańskim, który nie wywodził się z góralskiej rodziny. W czasie II wojny światowej wielu przewodników wykorzystało swoją znajomość gór jako kurierzy tatrzańscy, przeprowadzając ludzi przez granicę.
Dziś przewodnicy nie tylko dbają o bezpieczeństwo turystów, ale również przekazują wiedzę o historii, kulturze i przyrodzie Tatr — pozostając spadkobiercami wielopokoleniowego doświadczenia ludzi, którzy od wieków wyznaczali drogę przez góry.

Źródła
- Marcin Krupa, „Kroniki zakopiańskie”, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.
- Beata Kubiak, „Przed nami górskie bezdroża… Czyli początki polskiego taternictwa”, Uniwersytet Łódzki, 2009.
- „Krótki przewodnik po Zakopanem i okolicy”, Krajowy Związek Turystyczny w Krakowie, 1911.
